Tag Archives: natemat

Skutki uboczne nowoczesności

tumblr_lu5dbmWOKv1qe0mgvo1_500Jesteśmy ludźmi nowego (wspaniałego) świata. Mieszkańcami metropolii. Dziećmi technologii. Taplamy się (niczym pączki w maśle) w erze obfitości i pląsamy w dobie postępu. Nie boimy się galopujących suchot. Nie dygoczemy ze strachu na myśl o błonicach, tężcach i dyfterytach. Zwykłe przeziębienie, a nawet solidne zapalenie płuc raczej nie sprawią, że dokona się w agonii nasz żywot marny, chmurny i durny. Mimo okazjonalnej paniki mediów wokół jakiegoś nowego egzotycznego wirusa, zarażenie się śmiertelną chorobą nie należy raczej do katalogu głównych zmartwień naszej codzienności. Założywszy, że świrniętych antyszczepionkowców utrzyma się w ryzach, nasz (piękny, nowy i wspaniały) świat, z medycznego punktu widzenia oczywiście, pozostanie światem stosunkowo bezpiecznym. Takim, gdzie wychodząc z domu nie narażamy się na rychły zgon. Takim, gdzie możemy w miarę bezpiecznie założyć, że ujrzymy jak nasze dzieci, a nawet ich dzieci, dorastają i ciułają drobne do emeryturki (…)

Advertisements

Leave a comment

Filed under Uncategorized

Lenistwo matką wynalazku

295d1fb64d4ba3bb513620520cdbfb52,640,0,0,0Naoglądałam się za dużo Seksu w Wielkim Mieście, żeby znaleźć sobie normalną robotę. Taką z biurkiem w open spejsie i identyfikatorem dyndającym na szyi. Dlatego, żeby popracować, chadzam do kawiarni (przed über-hipsterstwem na szczęście ratuje mnie brak mcbooka). Kto nigdy nie pracował „z domu” nigdy tego nie pojmie. Pomyśli, że my sobie tak przychodzimy poszpanować. Poudawać intelektualistów.

Otóż nie. Za każdym kawiarnianym hipsterem kryje się wielce złożona batalia o produktywność. Pragnienie by kolejny dzień przyniósł coś więcej, niż zmianę daty w telefonie. Walka o wykrzesanie determinacji niezbędnej do poczucia się wartościowym członkiem społeczeństwa. Czyli takim, co pracuje, tworzy, działa… Nawet, jeśli nie w firmie, biurze, korporacji (…)

Leave a comment

Filed under Uncategorized