Życie bez domu

World_Refugee_Day(1)Minęło już siedem lat, odkąd opuściłam mój dom rodzinny. Miałam 19 lat i wyjechałam do stolicy studiować. Studiować, ale też by lepiej poznać świat i jeszcze lepiej siebie samą. By rozwijać się i odkryć, kim tak naprawdę jestem, oraz co, a czego nie jestem w stanie dokonać. Najtrudniejszy okres i największe wyzwanie mojego życia. W zależności od tego, jak na to spojrzeć, najlepsza i najgorsza rzecz, jaką zrobiłam. Najlepsza – bo jeśli nie idziesz do przodu, to się cofasz. Bo mieszkanie samemu i wykrzesanie z siebie samowystarczalności nauczy Cię więcej niż jakakolwiek szkoła czy uniwersytet.

Najgorsza, bo Cię wykorzenia. Pozbawia tego, co „normalne”, odziera z rutyny. Otwiera przed Tobą tyle drzwi, że nigdy nie umiałeś do tylu zliczyć, nie mówiąc już o ich otwieraniu. Przedstawia jako prostsze niewyobrażalne możliwości, jakie życie przed Tobą roztacza. Ale utrudnia wybór. Uczy, że „dom” jest redefiniowalny i nigdy ostateczny. Czyni życie piękniejszym, ale okrada je w pewnym sensie z bezpieczeństwa i tego, co oczywiste… Ale najgorsze jest to, że sprawia, że tęsknisz za domem. Nie chodzi mi tu o fizyczne miejsce, tylko o poczucie, że jesteś w znajomym Ci punkcie. Chodzi o poczucie komfortu, o pewien powtarzalny porządek. Poczucie domu.

Gdy przygotowywałam ten artykuł, udałam się w głęboką podróż introspekcyjną, przez wspomnienia, rozliczenia, dramaty, radości i duchy przeszłości. Gdy przygotowywałam ten artykuł, zasięgnęłam również bibliografii związanej z tematem, by nabrać dystansu do kwestii, która jawi mi się jako tak osobista.  Poniższy wiersz wzruszył mnie od pierwszej chwili. Napisany przez kurdyjską poetkę, Choman Hardi, określany jest jako Poezja Pamięci i Wygnania.
Pozostawiam go Waszej refleksji.

web-2
***
Odziedziczę kuchnię mojej matki,
Jej szklanki, jedne wysokie i wąskie, inne niskie i pękate,
Jej talerze, brzydką kolekcję z różnych kompletów,
Kieliszki kupione pospiesznie na różne okazje,
Zardzewiałe garnki, których nie wyrzuciła.
„Jeszcze niczego nie kupuj”, mówi,
„Niedługo wszystko to będzie Twoje”.

Moja mama planuje kolejną wyprawę
Po raz pierwszy jej celem jest dom,
Odbudowany dom, który umebluje.
Ma 69 lat, a cieszy ją, że zacznie od nowa.
To już dziewiąty raz.

Nigdy nie mówi o utraconym dobytku
Gdy zostawia za sobą kolejne domy.
Nigdy nie czuje żalu
Tylko jej winorośl w ogródku,
Oplatająca ściany ganku.
Zwykła śpiewać, by winogrona dojrzewały,
Szyła woreczki z bawełny, by chronić je przed pszczołami,
Nigdy nie odziedziczę drzew mojej mamy.
***

c9b5496bd05f635e3dee7f7f172f8960Tak jak i ja oraz wielu z Was. Przeżywamy to życie bez domu metaforycznie, w świecie otwartym, ale pędzącym, ekscytującym, ale na walizkach.

Ale są wśród nas też tacy, których życie bez domu dotyczy w sensie dosłownym. Ich życie to ucieczka, ich życie to wyrwane korzenie. To im, z okazji obchodzonego w czerwcu Światowego Dnia Uchodźcy, chciałabym dedykować ten wiersz. I życzyć by, nawet jeśli ich winorośl została porzucona dawno i daleko, udało im się odnaleźć spokój i miejsce na nową.

Advertisements

Leave a comment

Filed under Uncategorized

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s