A znajomym ani słowa, że piszesz

shhMłodzi ludzie, którzy umyślili sobie artystyczną przyszłość zawodową zdają sobie pewnie sprawę, że czeka ich rodzinna pogadanka pod tytułem „tak, utrzymam się moją działalnością twórczą”. Niektórzy nawet ową pogadankę przetrwali (dobra wprawka do utrzymania się sztuką przy życiu). I to jest wielka sprawa. Ale czy na tym koniec? Nie, o nie.

Wszyscy Twoi przyjaciele od serca i wódki, osiedlowe ziomki, bracia, siostry, kuzyni, sąsiedzi i koledzy ze szkolnej ławy, koleżanki ze studiów, poznawani czterokrotnie na imprezach „cześć jestem Marek”, a także wszyscy irytujący znajomi znajomych, a także ich znajomi, a ZWŁASZCZA wszyscy ci z nich, którzy podążają konwencjonalnymi ścieżkami karier i pieniądza nie maja wystarczająco rozwiniętego poczucia abstraktu by pojąć to czym się zajmujesz. No, bo czym Ty się tak właściwie zajmujesz? Piszesz? A co? Powieści? Poezje, poematy, częstochowskie rymy? Scenariusze? Notki na Wikipedii? Coś czytałem? Publikują Cię? A ile Ci płacą? Płacą w ogóle? A masz jakąś PRAWDZIWĄ robotę?

W przypadku zdarza się dzień dobroci dla zwierząt (i artystów walczących – struggling artist – co brzmi dumnie, acz ubogo) uraczysz „to jak Ci tam idzie to Twoje pisanie?”.

Ha, a myślisz, że Cię w ogóle czytają? Ale to inny temat.

I nie tam, że możesz sobie pomarudzić. Zapomnij. Bankowcy, sekretarki (współcześnie znane jako asystentki prezesa), prodżekt menadżerzy itd. itp. wszyscy oni mają prawo do narzekania. To czym się zajmują to praca, a na pracę się narzeka. Taki klimat. A Ty? Nic nie musisz. Sam sobie wymyśliłeś swoje pisarsko-hipsterskie dyrdymały. Idziesz za pasją, robisz to co chcesz robić. Twój wybór. Żaden zrzędliwy szef Ci nic nie każe, nie masz narzuconych godzin pracy. Całoroczne wakacje. Wstajesz kiedy chcesz, jeśli w ogóle. Jak Ci się zachce ruszyć to przespacerujesz się do jakiejś uroczej kawiarenki “pracować”. A może cały dzień siedzisz w pidżamie i medytujesz nad ekranem laptopa? Z resztą, pewnie i tak cała ta Twoja praca sprowadza się do przesiadywania od rana do nocy na fejsbuku. Twitterze albo dla odmiany Instagramie. Czy Youtube. Dalej nie wnikamy.

No, a jak za to nie płacą, to skąd te Twoje pretensje? Przecież żadna z tego robota.

LawyersBlock2

Dlatego nigdy nie mów znajomym, że piszesz. Łatwiej ściemnić jakąś biurową historyjkę o pracy, którą zawalasz, lub której przynajmniej nienawidzisz. Tak dopasujesz się do towarzystwa i poczujesz, że „przynależysz” w kręgu poważnej konwersacji Klubu Ludzi Dorosłych. Zwłaszcza, że od tej ich całej “kariery” Twoi znajomi nabrali (nie wody w usta niestety) jakichś nielimitowanych zapasów powagi i odpowiedzialności. I teraz, w tym dorosłym świecie krawatów i garsonek, gadają o pracy przy zbyt wielu (i przy zbyt nieformalnych) okazjach.

Poza konfliktem tragicznym pod tytułem czy “opowiadać o moim zmyślonym open spejsie” czy też utknąć w otchłani ignorancji oddzielającej Cię od Twoich przyjaciół i ich biurowych opowieści dziwnej treści, kolejnym problemem jest poznawanie ludzi nowych. Przy przedstawianiu się nie wiesz nawet czy przyznać się do tego czym się zajmujesz. A wiadomo, że w tym wieku (czasy „jakiej muzyki słuchasz” niepostrzeżenie się skończyły) głównie o to wszyscy pytają. A Ty, czym się zajmujesz? I nagle masz bolesną wręcz świadomość, że TY sam nie masz nawet pewności czy możesz tytułować się… pisarzem? Autorem? Hmmm… Pismakiem?? Po tym jak jednak przyznasz się, że zajmujesz się (tada da dam!) pisaniem, oto co następuje: przedstaw uzasadnienie i prawdziwość Twojego zawodu. Oznajmianie wszem i wobec, że pracuje się w banku nie prowokuje takiej lawiny dociekiwiań i wątpliwości. „I starcza Ci na życie?” albo „a utrzymałbyś się sam?”, tego nie usłyszy pracownik banku, nawet jeśli od roku marnieje na elitarnie elitarnym oraz „dobrze wyglądającym w CV”, ale egalitarnie nieodpłatnym stażu.

Oczywiście sztuka jest subiektywna. Każda twórczość jest zależna od subiektywnej opinii odbiorcy. Praca w banku nie do końca. Pisanie wymaga chociaż ODROBINY talentu. Nie wspominając o determinacji, dyscyplinie i pracowitości. Ale to chyba talent odróżnia zawody “artystyczne” od prac “wyuczonych” na wszelakich kursach i szkoleniach korporacyjnych. Dlatego trzeba przyznać, jest to całkowicie usprawiedliwione, że Twoje artystyczne dokonania muszą zostać skonfrontowane z “Pokaż no mi, jak daleko zaszły te twoje osiągnięcia Artysty, to być może faktycznie Cię za takowego uznam “.

imagesUzbrój się zatem w cierpliwość drogi autorze, twórco, czasem artysto. Fake it till you make it, a znajomym ani słowa, że piszesz. Nigdy nie czuj, że musisz uzasadnić swoje zawodowe wybory. Stracisz na to zbyt wiele energii. A przecież, jak dobrze wiemy, potrzebujesz wszystkich zasobów kreatywność i retoryki, aby uczynić ze swojej „pracy” – PRACĘ.

Do tego czasu, gadka szmatka, uśmiech i ukłony. Może kiedyś, jeśli będziesz miał wystarczająco szczęścia, odniesiesz taki sukces, że obejdzie bez recytowania wszystkich osiągnięć i wyliczania dokonań. A nawet jeśli nie, nigdy nie dawaj ludziom prawa do kwestionowania rzeczywistości.

W końcu, jeśli mieliby to prawo, zajęliby się pisaniem.

Advertisements

1 Comment

Filed under Uncategorized

One response to “A znajomym ani słowa, że piszesz

  1. Dać jej po du… dać jej po du… dać jej po dużej czekoladzie z orzechami laskowymi, bo dobrze prawi. Sprytnie prawi!

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s