W Europie nie ma lekko

943612_10151738140491518_903411085_nOd niedawna, po prawie roku obijania się na karaibach rezyduję w obrębie tzw. cywlizacji europejskiej. Powróciliśmy do starego świata latem, dzięki czemu uniknęliśmy hipotermii.

Powrót do Europy okazał się powrotem do problemów. W tym naszym Starym Świecie języków mniej lub bardziej obcych co nie miara, a zasad, praw i regulacji jeszcze więcej. Tak, mój dominikański narzeczony ze zdumieniem odkrył (mając trzydziechę na karku…) przepisy ruchu drogowego – wygląda na to, że na Dominikanie prowadzenie samochodu było po latynosku (a jakże!) fantazyjną mieszanką intuicji i szczęścia. A to ci niespodzianka dla mnie, jego głównego pasażera… Żeby było jeszcze zabawniej oświeciło nas z tymi przepisami przy stole zastawionym dwoma ogromnymi kufliskami piwa. I co teraz? Kto prowadzi hotelu po tym jakże romantycznym randewu z po niemiecku mocnym majstersztykiem bawarskiego browaru? A, i kto zapłaci za tę nierozważną rozkosz zważając na to, iż tu liczą w EURO??? W Europie nie ma lekko.

ALE, jak zawsze i wszędzie, pozytyw jest. Temperatura późnej wiosny były w tym roku doprawdy smakowite, a spacerek po mieście o jakiejkolwiek porze dnia i nocy to czysta (dosłownie i w przenośni) przyjemność. Wszyscy tu chodzą pieszo (no to my też) zatem nie czuje się człowiek aż tak winny, objadając się włoskimi gelato w środku dnia, albo konsumując wspomniane piwko… Przecież, gdy się tak człowiek nachodzi, naspaceruje i nagubi raz po raz w wąskich uliczkach Starego Miasta wszystkie przepyszne kalorie spalają się same.

Wygląda też na to, że Europa, oraz w niej będący My, jesteśmy bardzo za pan brat z tym co to się dzieje na świecie. Pierwszy dzień w Wiedniu a ja JUŻ podglądałam (ostrożnie, acz ciekawsko niczym każda wiekowa i oknowa Pani sąsiadka) manifestację przeciwko łamaniu praw człowieka i skrajnym przejawom Islamu w Turcji. Innego dnia, spacerując sobie niewinnie i nie angażując się (jeszcze) w lokalną politykę, wpadliśmy na marsz dotyczący dyskryminacji mniejszości GLBT. Musieliśmy się najpierw dyskretnie, acz dociekliwie rozeznać, który to front by móc się emocjonalnie ustosunkować. Tylko emocjonalnie, bo niemieckiego ni w ząb i nie było jak wyrazić poparcia dla równości. Na szczęście Austria jest tak zaangażowana w kwestie genderowe, że ze spokojem mogę rzec „Nächstes Mal!” (następnym razem)

Widzieliśmy także: graffiti przedstawiające Adolfa Hitlera strzelającego sobie w głowę, z jakże humorystycznym podpisem “Follow your leader” (Podążaj za swoim przywódcą). Niezliczoną ilość narodowości żyjących, pracujących i kupujących lunch (lancz) ramię w ramię. Zjedliśmy kebab (bądź kebap) podany przez najbardziej antypatycznego typa na świecie; a potem spytaliśmy o drogę najmilszą dziewczynę na świecie, która niestety z naszej – czyli pogubionych i nieogarniętych nowoprzybyłych – winy musiała rzucić się w pogoń za swym autobusem o godzinie jedenastej w nocy…

Na całe jej szczęście bezpieczeństwo w tym mieście aż czuje się w powietrzu, a policja urzęduje na każdym rogu, przechadzając się jakby od niechcenia ale okiem łypiąc i pilnując by w tych kwestiach nie zaszły żadne radykalne zmiany.

1067301A teraz najlepsze: wytropiliśmy już ogromny sklep typu Kuchnie Światao mało poprawnej politycznie i  jeszcze mniej precyzyjnej nazwie „Produkty Egzotyczne”, dokąd na pewno powrócimy zaopatrzyć się w  niezbędne mi do życia składniki kuchni karaibskiej. Człowiek to się do dobrego przyzwyczaja, ledwo rok tej  diety, a ja już tęsknie.

Trzymajcie kciuki.

Advertisements

Leave a comment

Filed under Uncategorized

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s