Europejski Multitasking

5538_10151749096706518_663315359_n

Muszę przyznać, że Europa jest nie tylko trudna, ale i męcząca. Nasze europejskie początki do łatwych nie należały. Zaledwie kilka tygodni podróżowania po naszych pięknych ziemiach bez granic pomiędzy Austrią i Polską a już można stracić rachubę czasoprzestrzeni.

Po pierwsze, każdy ciągle narzeka lub czymś się zamartwia, a gdy nie ma czym się martwić, to zaczyna się zastanawiać nad hipotetycznymi, przyszłymi ku temu powodami. Nie ma sensu mówić ludziom, by się nie martwili, bo jak jeden mąż odpowiedzą: „Ale ja muszę!”. Wciąż nie wiem, kto im powiedział, że muszą. Prawdopodobnie Stalin.

Poza tym emocjonalnym rozedrganiem, które już samo wystarczająco zatruwa nam życie, mieszkamy, że tak to ujmę, w dwóch państwach na raz. A właściwie, mieszkamy w jednym, a w drugim szukamy mieszkania, co łatwym nie jest, zwłaszcza, że nasz niemiecki jest delikatnie to ujmując słaby, a angielski właścicieli, cóż, dość komiczny.

No i trzeba też dokończyć przygotowania do ślubu, monitorując jednocześnie nasze dwa koty i nadzorując ich nie zawsze wzorowe zachowanie w domu moich rodziców. Odwiedzić wszystkich krewnych. Znaleźć tanie meble, które pomieszczą się w naszym nowiutkim austriackim mieszkaniu, w którym póki co hula wiatr i echo, biorąc pod uwagę ten oto aksjomat: pokaźne przestrzenie mieszkalne nie są mocną stroną Europy…

downloadA właśnie, kiedy opowiadam Europejskim tubylcom, że prawie przez rok mieszkałam na Dominikanie, wszyscy myślą, że spędza się tam całe dnie na plaży, sącząc caipirinię… Co więcej, europejska pogoda do przewidywalnych nie należy. Ilość stopni za oknem jest zmienna niczym kobiece fochy, bawi to tym bardziej gdy widzimy ludzi tak konfundowanych kapryśnością klimatu, że pałętają się po mieście pogubieni, co po niektórzy w zimowych kurtałach, a w letniej koszulnie i okularach słonecznych (obowiązkowo rej ban) i spowici kokosowym aromatem kremu z filtrem, który tak bardzo przypomina nam o dawno zapomnianych wakacjach.

Cóż… A ja na to, jak na lato. Po latynosku przytaknę. A niech już mają ten swój powód do marudzenia.

Advertisements

Leave a comment

Filed under Uncategorized

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s